wtorek, 1 listopada 2011

Po drugiej stronie okienka - zlot oczami V DW "CHAOS"


Kiedy dh. Daria zapytała mnie w sobotni wieczór jak nam się podoba zlot, trudno było mi cokolwiek odpowiedzieć. Cały dzień spędzaliśmy na kuchni i niewiele nas było widać, bo jeśli nie prowadziliśmy sprzedaży – były gary do umycia, a jak nie było garów do mycia – trzeba było pójść do sklepu, a jak nie trzeba było pójść do sklepu – blaty do posprzątania albo przygotowanie jedzenia.
Z życia zlotowego łyknęliśmy trochę Harc Rock Cafe, apele, ja i dh. Dawid wzięliśmy też udział w grze terenowej, co wynikało z nagłej potrzeby. Większość czasu spędziliśmy w izolacji, oddzieleni od reszty świata ścianą i jedynym naszym kontaktem było kuchenne okienko.


Skąd pomysł?
Pomysł kawiarenki zrodził się podczas Wędrowniczej Watry 2011 – zobaczyliśmy wtedy działanie kawiarenki Akademików, przypomnieliśmy sobie też jak to działało na zlocie DMB w Czechowicach-Dziedzicach i zainspirowało nas to do otworzenia własnej na zlocie. Miał to być dla nas mały wyczyn organizacyjny, a zarazem forma służby.


Czy udało się osiągnąć cel?
Z pewnością komendzie zlotu było lżej – jej członkowie nie musieli martwić się wstawaniem wcześniej i nastawianiem garów z wodą, parzeniem herbaty ani późniejszym gotowaniem obiadu. Czy obiad smakował? Pozostawiamy to waszym kubkom smakowym. My wiemy, że daliśmy z siebie wszystko w tej kwestii. Czy jesteśmy lepiej zgrani? Z pewnością! Prowadzenie kawiarenki wymagało od nas odpowiedzialności, dyspozycyjności i mobilności. Każdy z nas był odpowiedzialny za całokształt, a zignorowanie jakiegoś polecenia mogłoby skutkować czyjąś krzywdą (np. zapomnienie o zrobieniu dla kogoś tostów).


Życie na kuchni
Około godziny 6:00-7:00 trzeba było wstać i nastawić garnek z wodą. Chwila na kawę, coś zagryźć, przebrać i umyć się. Potańczyć do muzyki puszczanej z laptopa.
W czasie śniadań i kolacji na kuchni dosłownie fruwało.
- Dwie herbaty zwykłe!
- Tutaj wrzątek!
- Dwa tosty z serem!
- Gorąca czekolada!
- Bułka z serem i szynką!
- Proszę, łyżeczka dla ciebie.


Jak przedstawia się to liczbowo?
Dokonano u nas 127 transakcji, z czego 36 dokonała 28 DH „Wataha”. Na drugim miejscu uplasowała się 96 KDH „Zew Cthulhu” (19), a na trzecim – 61 DHNS „Quesale” (16). Najczęściej kupująca nas drużyna otrzymała od nas coś do jedzenia (a cóż innego mogłaby ofiarować kawiarenka): kombinację słodyczy oraz zdrowych owoców – czyli wafelki i jabłka.
Najchętniej kupowanym produktem był tost z serem (42 razy), tost z serem i szynką – 17 razy. Nasi harcerze potrzebowali też nawodnienia o czym świadczy 20 sprzedanych soczków i 17 kubków gorącej czekolady. Popularnością cieszyły się też ciasta 15 porcji kremówek i 14 porcji babki cytrynowej.
Przez cały zlot zagotowaliśmy łącznie 150 litrów wrzątku na potrzeby uczestników. Do kubków rozlaliśmy ok. 70 litrów herbaty. Uczestnicy zlotu zjedli ok. 80% przygotowanej fasolki po bretońsku. Do przygotowania tostów i bułek zużyliśmy ponad kilogram sera.
W celu przedstawienia skeczu na kominek drużyna nie wykonała ani jednej pełnej próby (przedstawienie od początku do końca, po kolei).

HannaH

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz