środa, 2 listopada 2011

Harcerskie Zaduszki

Kiedyś w rozmowach kadrowych wyszło na jaw, że jedna z drużynowych nie ma pojęcia, gdzie jest grób dh. Biesiadeckiego. A było to prawie na fali realizacji zadań plakietki hufcowej, gdzie jednym z zadań było właśnie odnalezienie jego grobu i zapalenie znicza.
Przypomniało mi się to w kontekście tegorocznego Święta Zmarłych. Tak wielu harcerzy i instruktorów zmarło, a tak niewielu żywych ma jakiekolwiek pojęcie o ich działalności harcerskiej. Bardzo rzadko trafiają się na grobach dopiski na temat zawodu zmarłego, a jeszcze rzadziej wzmianki o służbie instruktorskiej. Niełatwo jest więc znaleźć na cmentarzach nieznanych sobie instruktorów, harcerzy.
Mój dziadek był oficerem Wojska Polskiego i odwiedzając jego grób zawsze znajdujemy mały znicz z karteczką oznaczoną symbolem Związku Spadochroniarzy oraz drugi – od Związku Żołnierzy Wojska Polskiego. Przychodzą tam co roku. Nie zapominają. A my? Druhu, Druhno, czy odwiedziliście  przynajmniej dh. Biesiadeckiego?
W słowniku harcerskim funkcjonuje piękne wyrażenie dotyczące umierania – odejść na Wieczną Wartę. Pełnić służbę do końca. Zawsze kojarzy mi się to z ostatnią zwrotką piosenki „Jestem harcerzem”: Nie zamienię tego kawałka chleba, do samego końca aż pójdę do nieba. A tam w mundurkach i krótkich spodenkach, będziemy Boga nosić na rękach. Jeśli miałabym sobie wyobrażać „niebieskie życie” wielu harcerzy, widziałabym je właśnie tak, jak w piosence.
Wracając do dh. Biesiadeckiego, udało mi się dotrzeć do fragmentów wypowiedzi na jego temat. Wspominając wiec tych, którzy odeszli na Wieczną  Wartę, wspomnijmy też patrona naszego hufca.

Z dh. Biesiadeckim zapoznałem się w okresie  od 1956 do 1959 roku w pracy harcerskiej. Był to okres, w którym dh. Biesiadecki organizował  Podhufiec w Kętach. Zaimponował mi w tym okresie swoim zapałem i zmysłem organizacyjnym w pracy z młodzieżą. Cały swój wolny czas poświęcał harcerstwu. Był zawsze spokojny, opanowany i uśmiechnięty. W stosunku do młodzieży wymagający, ale przy tym wyrozumiały, dlatego młodzież harcerska darzyła Go dużym zaufaniem i szacunkiem. Śmierć dh. Mieczysława Biesiadeckiego to olbrzymia strata dla młodzieży i instruktorów Kęt i okolicy. Wielka szkoda, że tak wcześnie odszedł od nas.
ś.p. dh. Kazimierz Sztur – lekarz chirurg

Był moim bliskim sąsiadem, dlatego miałem okazję poznać bliżej tego ciekawego człowieka i podziwiać przez szereg lat wspólnej działalności. W latach mojej harcerskiej młodości pełnił szereg odpowiedzialnych funkcji od drużynowego do członka Komendy Hufca w Oświęcimiu.. Na  obozach dbał zawsze o maksymalne zabezpieczenie warunków bytowych ówczesnych harcerzy. Niezależnie od tego dał się poznać jako znakomity pedagog. W latach późniejszych kiedy ZHP przeszło szereg zmian organizacyjnych nie poprzestał tylko na działalności nauczycielskiej. Przedwczesna śmierć wyrwała go z grona działaczy organizacji, która ma tak piękne i chlubne karty w historii ruchu młodzieżowego Naszej Ojczyzny.
ś.p. dh. Bolesław Wolas

Był mężczyzną w średnim wieku, energiczny, koleżeński, punktualny, dobry organizator pracy lekcyjnej i pozalekcyjnej. Wprowadzał nowe metody nauczania przyzwyczajając młodzież do samodzielnej pracy. Wyniki nauczania osiągał dobre. W szkole prowadził bibliotekę oraz założył działkę szkolną, którą  się opiekował z młodzieżą jako biolog.
ś.p. Michał Chrostek

Nie ma nic ważniejszego jak dotarcie do ludzi, zwłaszcza do tych , którzy poddają się jeszcze wpływom i kierowaniu. Do młodych serc, które się jeszcze wahają i nie przybrały ostatecznego kształtu. Wycisnąć swój ślad na tym miękkim  jeszcze wosku i przekazać najlepszą cząstkę samego siebie istotom, które pozostaną na świecie, gdy nas już nie będzie. Przetrwać w nich po swoim zgonie to największe marzenie niejednego nauczyciela i wychowawcy. Myślę, że dh. hm. Biesiadeckemu to się udało .Czuł się związany z ludźmi, którzy należeli do licznej rzeszy kochających harcerskie działanie. Jego energia życiowa wzbierała pełnią wśród tętna harcerskiego działania. Potrafił zawsze znaleźć czas i dla harcerzy miał otwarte drzwi swojego domu o każdej porze dnia i nocy przy  ulicy Żwirki i Wigury. Dlatego myślę, że wy – młodzi instruktorzy – powinniście brać z niego przykład, bo przecież ludzie tacy jak On, to najważniejsza cząstka Naszej Ojczyzny.
ś.p. hm. Stanisław Jurzak

Fragmenty pochodzą z wywiadów prowadzonych w czasie kampanii sztandarowej hufca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz